Notice: Undefined index: b_id in /home/users/rafting/public_html/4risk/strona.php5 on line 807
Balkan Express - wyprawa na Bałkany
4Risk

Odwiedzona przez Ciebie strona internetowa korzysta z tzw. cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zamknij komunikat.

Strona główna » Wyprawy » Balkan Express » Balkan Express /7

Balkan Express /7

Po dojściu do ulicy równoległej do Alei Snajperów należy znaleźć przystanek trolejbusowy, z którego odjeżdża trolejbus o numerze 103. Bilet kupujemy u kierowcy (kosztuje 1,70KM czyli około 3,40zł), który upewnia nas, że dojedziemy do samego dworca. Po dojechaniu do serbskiej dzielnicy kierowca instruuje nas jak mamy dojść na sam dworzec, po czym wysiadamy i kierujemy się według wskazówek. Serbska dzielnica nieco różni się od tych części Sarajewa, które mieliśmy wcześniej okazję zobaczyć. Pierwsza, rzucająca się w oczy różnica to wszechobecna Cyrylica, czyli nie rozumiemy nic... Zaskakuje też ilość "przychodnikowych" sprzedawców, którzy sprzedają głównie wyroby własne takie jak sery czy rakija (lub inny bimber). Dochodząc na dworzec zaskakuje nas bardzo wysoki płot którym stanowiska są ogrodzone, zupełnie jakby... Właśnie, nawet nie mam pomysłu po co ale rzeczywiście taki płot jest przytłaczający, brakuje nam tylko żołnierzy z psami, chodzących do okoła:)

Po wejściu do hali dworca czeka nas kolejne, bardzo niemiłe zaskoczenie, a mianowicie cały rozkład jazdy jest napisany Cyrylicą, a pani w okienku, oczywista, ni w ząb po angielsku;) Jednak i nam w udziale trochę szczęścia przypadło: spotkaliśmy dwójkę Polaków, którzy znali Cyrylicę. Okazało się, że najbliższy autobus jadący w interesującym nas kierunku odjeżdża za niecałe 2 godziny i dojeżdża do miejscowości Trebinje, położonej jeszcze w Bośni ale 30km od Dubrovnika. Co więcej autobus jechał trasą, o której już Martin wspominał, że jest bardzo atrakcyjna widokowo. No więc wreszcie się udało i mieliśmy jeszcze chwilę żeby wydać resztki Marek Konwertybilnych.

Autobus, wbrew oczekiwaniom, przyjechał punktualnie i nazywał się Balkan ExpressJ Bilet z Sarajewa do Trebinje kosztuje 20KM + 1Euro za bagaż (w sumie około 44zł/osoba). Nasza mapa pokazywała, że trasa, która nas czeka to jedna z kilku głównych dróg w kraju, do tego oznaczona była jako międzynarodowa więc sądziliśmy, że pokonamy ją sprawnie i bezproblemowo. No i PRAWIE mieliśmy rację. W pierwszej części jedziemy normalną, całkiem szeroką drogą. Ale z czasem droga zaczyna powoli się zwężać i nieco piąć w górę, co było zresztą do przewidzenia, bo jak już wspominałem w Bośni miasta leżą w dolinach. Tak więc pniemy się i pniemy coraz wyżej w góry, a droga, którą jedziemy staje się tak wąska, że z trudnościami mija nasz autobus auta osobowe. Jednak niezależnie od tego co ma wydarzyć się dalej, trasa jest rzeczywiście niewyobrażalnie piękna. Jedziemy bardzo wysoko położonymi drogami, z jednej strony drogi mamy pionowe, ponad tysiącmetrowe skały w dół, z drugiej takie same tylko w górę. Jednak w pewnym momencie dzieje się coś bardzo dziwnego; drogowskaz pokazuje, że nasza droga powinna odbić w prawo. Tylko, że po prawej stronie jest tylko las i nie ma żadnej drogi. Jednak nasz autobus dojeżdża do bardzo wąskiej, nieutwardzonej dróżki, prowadzącej ślepo w las i tam skręcamy. Tu chyba warto przypomnieć, ze cały czas jedziemy trasą międzynarodową:) Nasza droga pnie się bardzo ostro w górę, a w pewnym momencie z naprzeciwka pojawiają się inne samochody, co oznacza, ze tu jednak jest droga. Myślę, ze jest to unikat przynajmniej w skali EuropyJ Taką drogą przejeżdżamy około 15 kilometrów i w końcu dojeżdżamy znowu do asfaltu... uffJ Chwile potem zatrzymujemy się na kawę i papierosa (powiedziane dosłownie: w Bośni, niezależnie od wieku palą wszyscy; raczej nie spotyka się na ulicy czy w miejscach publicznych osób niepalących; dlatego też nie spotyka się miejsc publicznych, gdzie byłby zakaz palenia) w kawiarni położonej wysoko w górach, zresztą jak za chwilę było widać i tak dużo dalej byśmy nie pojechali, bo na drodze stały krowy, które wcale nie miały ochoty zmieniać miejsca swojego chwilowego pobytu, za nim przyszła właścicielka z przeciwnej strony zdążył utworzyć się już trzysamochodowy korek a kilku kierowców ledwo co wyhamowało przed krowami;)

Ostatecznie około godziny 18 dotarliśmy do miejscowości Trebinje, skąd mieliśmy dostać się do Dubrovnika. Wpadliśmy nawet na ambitny pomysł żeby zrobić to jeszcze tego samego dnia, ale po około godzinie autostopowania, kierowcy dali nam do zrozumienia, że tego dnia nic z tego nie będzie;)

Trebinje jest niewielka miejscowością, położoną około 30km od dubrovnickiej granicy i podobni niedaleko od granicy z Czarnogórą. Jest to już ewidentnie serbska miejscowość o czym świadczy kilka rzeczy: prawie zupełnie nie ma tu powojennych zniszczeń, nie jeżdżą tutaj siły stabilizacyjne EUFOR oraz... na porządku dziennym są samochody z naklejonym Slobodanem Miloszewiczem na szybie. Planując tu nocleg należy wziąć pod uwagę, że nie można tu liczyć na kwatery i naganiaczy na dworcu, po prostu jest to mieścinka zupełnie nieprzystosowana turystycznie, a szkoda. W Trebinje jest jeden hotel i praktycznie nie ma tu innych możliwości noclegu. Hotel jest w miarę dobrze oznakowany, poza tym znajduje się w centrum więc pewnie wystarczy zapytać się kogokolwiek z miejscowych. Nocleg ze śniadaniem kosztuje tu 15,35 Euro/osoba (więcej informacji dostępnych na życzenie). Samo miasteczko jest bardzo przyjemnym miejscem, budynki są pięknie odnowione, jest szeroki deptak otoczony markowymi sklepami i tłumem maleńkich knajpek. Dodatkowo w dniu, w którym my tam byliśmy, odbywał się tam pewien festiwal, natomiast ciężko powiedzieć cóż to było za święto. Ciężko to stwierdzić, dlatego że nam wyglądało to na zwykłą procesję prawosławną, natomiast pani w recepcji hotelowej tłumaczyła nam... no właśnie... pani nie bardzo wiedziała jak to wyjaśnić, mówiła bowiem coś, że to "fish.... bulion... festa... soup..." generalnie nie wiemy co miała na myśli:) Marek poszedł sprawdzić to jeszcze osobiście, ja już pozostałem w miękkim, hotelowym łóżku.

20.08.2005 (VI dzień)
Dzień rozpoczynamy od bardzo porządnego śniadania (najlepszego jakie przyszło nam spożyć na tym wyjeździe) w postaci szwedzkiego bufetu. Chwilę później już idziemy w stronę drogi prowadzącej w kierunku granicy bośniacko - dubrovnickiej, którą to drogą mamy zamiar autostopem dostać się do Dubrovnika. Z naszego doświadczenia wynika, że jazda autostopem w Bośni jest dużo przyjemniejsza niż w Chorwacji czy jak się potem okaże w Czarnogórze. Nasz przypadek pokazuje, że chwilę zajmuje wydostanie się z miasta ale gdy już dostaniemy się w góry, tam wprawdzie mija nas jeden samochód na 10 minut ale kiedy już takowy się trafi praktycznie zawsze nas zabierze. Jadąc przez góry przejeżdżaliśmy zazwyczaj dosłownie kilometrowe odcinki, ponieważ zabierali nas miejscowi, jadący bądź to z miasta do siebie do domu bądź z wioski do wioski. Trzeba tu dodać, że wszyscy Bośniacy, z którymi my jechaliśmy i w ogóle z którymi mieliśmy do czynienia zawsze byli bardzo mili, rozmowni i chętni do pomocy. Przewodniki podają, że jeżdżąc autostopem przez Bośnię czy Serbię może się zdarzyć, że zostaniemy zapytani o nasze wyznanie lub zapatrywanie na miniony konflikt, nam jednak to się nie przydarzyło. Przy pytaniu o wyznanie podobnież najlepiej powiedzieć, że jest się buddystą, ponieważ miejscowi raczej poza nazwą nic więcej na ten temat nie wiedzą i nie będą kontynuować rozmowy, natomiast przy pytaniu o nasze zdanie na temat stosunków serbsko - bośniackich... no cóż, po prostu trzeba wykazać się odrobiną dyplomacji i chyba najlepiej, delikatnie acz stanowczo zmienić tematJ Tu warto przypomnieć potencjalnym podróżującym o jeszcze jednaj ważnej kwestii; Bośnia jest krajem gdzie cały czas realnym zagrożeniem są miny pozostałe po ostatniej wojnie.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Gdzie uprawiać:

  • ! Geronimo - wyprawy w nieznane - Organizujemy imprezy ekstremalne, wyjazdy firmowe, wyprawy w najdalsze zakątki świata i najbardziej zakręcone pomysły.
  • Adrenalina Park - Największy park rozrywki na Dolnym Śląsku.
  • U-DIVE - Nurkowanie
  • Centrum Rekreacji Alfa - Centrum Rekreacji Alfa to przede wszystkim ludzie. Ludzie, których pasją jest turystyka w trochę innym sensie niż się utarło. Wszystkie siły oraz całą naszą kreatywność wkładamy w to, by nasze wycieczki kojarzyły się zawsze z najlepszą roz
  • Nadlesnictwo Radom Leśny Ośrodek Edukacyjny im. red. A.Zalewskiego - Istniejemy na rynku od 1978 roku.Od początku naszej działalności naszą misją jest oferowanie usług hotelowych, gastronomicznych oraz konferencyjnych na wysokim poziomie. Nasze trzydziestoletnie doświadczenie w kompleksowej obsłudze firm, obs


Copyright © 2000-2016 Kazimierz Pawłowski | kontakt | współpraca | partnerzy | reklama
design ivento - dedykowane systemy cms identyfikacja wizualna