Notice: Undefined index: b_id in /home/users/rafting/public_html/4risk/strona.php5 on line 807
Balkan Express - wyprawa na Bałkany
4Risk

Odwiedzona przez Ciebie strona internetowa korzysta z tzw. cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zamknij komunikat.

Strona główna » Wyprawy » Balkan Express » Balkan Express /6

Balkan Express /6

Przechodzimy jednym z wielu mostków na drugą stronę rzeki, chcąc sobie skrócić drogę i dotrzeć do Alei Snajperów. Wiedząc w którym kierunku mamy się udać przechodzimy przez park, pełen bawiących się dzieci i rodzin z psami. I tu czeka na nas kolejne zaskoczenie: w centrum Sarajewa, na środku parku, pod wielkim drzewem stoi... helikopter wojskowy! Nie jest to atrakcja turystyczna opisywana w przewodnikach więc jesteśmy, przynajmniej w danym momencie, jedynymi turystami oglądającymi helikopter. Jednak jak za chwilę się dowiemy, dla miejscowych nie stanowi on nic nadzwyczajnego. Nie traktują go oni również jako miejsce pamięci lub "ku przestrodze". Obiekt jest cały wymazany sprayami i widać, że nikt o niego nie dba. Jest natomiast doskonałą atrakcją dla małych dzieci, które przychodzą tam z rodzicami i bawią się na zewnątrz i wewnątrz helikoptera. Dlatego i my nie mamy obiekcji czy wypada wejść do środka. Widać, że helikopter jest również przez kogoś zamieszkany, bo w środku leżą, koce i sporo porozrzucanych rzeczy osobistych. W promieniu około 10 metrów stoi jeszcze czołg i coś co mi przypominało armatę (niestety nie znam nomenklatury militarnej).

Aleja Snajperów jest zaraz za parkiem. Niestety nie znam prawidłowej nazwy tej ulicy, natomiast jest to przedłużenie ulicy Marsala Tita. Również mieszkańcy Sarajewa zapytani o Aleję Snajperów będą wiedzieli o co pytamy i podpowiedzą. Jest to jedna z większych ulic w mieście i rzeczywiście idąc tą ulicą można zrozumieć skąd jej potoczna nazwa. Wprawdzie część budynków jest tu już wyburzonych lub odremontowanych ale nadal stoją takie "perełki" jak np. wielki, spalony budynek z szyldem na dachu: HOTEL BRISTOL. Poza tym idąc tą ulicą faktycznie widać na budynkach ślady po kulach, pozostawione przez snajperów znajdujących się po obu stronach ulicy.

Stąd idziemy na dworzec autobusowy sprawdzić autobusy na następny dzień. Główny dworzec autobusowy znajduje się zaraz koło dworca kolejowego. Tutaj też za chwilę poczujemy jak jednak silny jest cały czas konflikt serbsko - bośniacki. Na początek próbujemy odszyfrować rozkład jazdy wiszący na ścianie w głównej hali dworca ale nie pasuje nam tu jedna rzecz: żadne z podanych miast nie jest w kierunku, który nas interesuje; mianowicie wynika z tego że w z Sarajewa autobusy jeżdżą tylko w północne części Bośni... Nieco zaskoczeni udajemy się do informacji dworcowej. Pan w okienku, w prawdzie nie mówi ani słowa po angielsku ale w końcu, łamaną polszczyzną, wspomaganą mapą dochodzimy do porozumienia. Okazuje się, że faktycznie z głównego dworca nie ma autobusów do któregokolwiek z miast które nas interesują (niestety wszystkie, które nas interesują są już w Serbii bądź w kierunku Serbskiej granicy). Mamy jeszcze przez chwilę nadzieje, gdy pan w okienku bierze od nas mapę, coś przekreśla i coś dopisuje, że jakieś tam miasteczko o które pytaliśmy nie nazywa się tak jak jest na mapie tylko Foca (czyt. focza) ale równie szybko pan pozbawia nas złudzeń (no ale chociaż wyprowadził naszą mapę z błęduJ). Tak więc nie dowiedziawszy się niczego wychodzimy z dworca nie bardzo wiedząc co robić dalej. Następnie udajemy się na dworzec kolejowy licząc, że tam może chociaż spotkamy kogoś kto speak english i wytłumaczy nam o co właściwie chodzi. Tam znajdujemy biuro turystyczne, gdzie z pewnymi trudnościami ale w końcu pani uświadamia nas w czym problem. Okazuje się, że w Sarajewie są dwa dworce autobusowe: dworzec główny i dworzec serbski. Dworzec serbski znajduje się praktycznie pod Sarajewem w serbskiej dzielnicy. I to właśnie tylko z dworca serbskiego można się dostać gdziekolwiek w kierunku Serbii lub Czarnogóry. Dodatkowo, na pytanie jak się na owy dworzec dostać odpowiedź zawsze jest taka sama: tylko taksówką "ale nie wyjdzie wam ona drożej niż jakieś 10Euro":)

Postanawiamy następnego dni rano poradzić się właścicielki naszego "apartmentu", która wydaje się wyć w miarę sensowna. Na dziś pozostaje nam jeszcze Sarajewo by night.

Miasto w nocy robi naprawdę pozytywne wrażenie. Wreszcie widać, że jest to stolica. Na starym mieście jest tłum knajpek ze stolikami powystawianymi na zewnątrz, zewsząd dobiega muzyka i z godziny na godzinę jest coraz więcej ludzi. Atmosferę dodatkowo podtrzymują oświetlone zabytki. Gdy wszystko dobrze przemyśleć to w tym momencie Sarajewo wydaje się wyjątkowe i niezwyczajnie atrakcyjnie. W końcu znajdujemy się w muzłumańskiej dzielnicy w środku nocy, wokół nas tłum świetnie ubranych, młodych ludzi, a w tle, na przestrzeni jednego kilometra kwadratowego mamy obok siebie meczet, kościół, cerkiew i synagogę. Niewiele jest aż tak różnorodnych miejsc w Europie i dlatego stolica Bośni i Harcegowiny jest rzeczywiście wyjątkowym miastem.

19.08.2005 (V dzień)
Nowy dzień wita nas piękną pogodą i brakiem pomysłów jak dalej mamy sobie poradzićJ Tak jak postanowiliśmy wcześniej czekamy na właścicielkę naszego mieszkanka, która, jak to przystało na Bałkany, przybywa z ponad godzinnym opóźnieniem. Ale i tym razem nie zawodzi nas; w prawdzie trochę od niechcenia ale ostatecznie udziela nam instrukcji jak dostać się na dworzec serbski. Od głównego dworca autobusowego i kolejowego należy udać się w stronę Alei Snajperów. Tą ulicą idziemy, w kierunku przeciwnym do starówki, około 1 - 2 kilometry, aż zaczną się w miarę szeroki przecznice, otoczone osiedlami. O tych właśnie osiedlach wcześniej już wspominałem, pisząc, że dopiero w tych rejonach możemy poczuć powojenne Sarajewo. Tutaj ukazują nam się wieżowce, po których widać, w jakim stopniu były zniszczone. Widać np. miejsca, w których były dziury po kulach, obecnie zabudowane tylko kilkoma pustakami, oczywiście nie otynkowane i nie odmalowane. Są to normalne bloki, w których obecnie mieszkają ludzie i które były zamieszkane również przed wojna a można przypuszczać, że także w trakcie jej trwania. Takie dzielnice są najlepszym świadectwem tego co znaczy wojna, bo człowiek automatycznie zaczyna sobie wyobrażać własne mieszkanie i ścianę, przy której śpimy, chwilę temu zniszczoną przez pocisk...

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Gdzie uprawiać:

  • ! Geronimo - wyprawy w nieznane - Organizujemy imprezy ekstremalne, wyjazdy firmowe, wyprawy w najdalsze zakątki świata i najbardziej zakręcone pomysły.
  • Adrenalina Park - Największy park rozrywki na Dolnym Śląsku.
  • U-DIVE - Nurkowanie
  • Centrum Rekreacji Alfa - Centrum Rekreacji Alfa to przede wszystkim ludzie. Ludzie, których pasją jest turystyka w trochę innym sensie niż się utarło. Wszystkie siły oraz całą naszą kreatywność wkładamy w to, by nasze wycieczki kojarzyły się zawsze z najlepszą roz
  • Nadlesnictwo Radom Leśny Ośrodek Edukacyjny im. red. A.Zalewskiego - Istniejemy na rynku od 1978 roku.Od początku naszej działalności naszą misją jest oferowanie usług hotelowych, gastronomicznych oraz konferencyjnych na wysokim poziomie. Nasze trzydziestoletnie doświadczenie w kompleksowej obsłudze firm, obs


Copyright © 2000-2016 Kazimierz Pawłowski | kontakt | współpraca | partnerzy | reklama
design ivento - dedykowane systemy cms identyfikacja wizualna