4Risk
  • KONKURS WAKACYJNY

  • Subskrypcja

    Podaj adres email:

    wypisz


    Add to Google

    Strona główna » Powietrze » Spadochroniarstwo » Relacja Szuwara:) » Relacja Szuwara:) /2

    Relacja Szuwara:) /2

    Może to i dobrze, bo dotarłem na miejsce z portfelem

    4 rano jesteśmy na miejscu. Całe miasto śpi,
    ale nie stacja.
    Na stacji zawsze panuje ruch, życie może lekko na rauszu ale toczy się. Widac to i czuć.

    Taxi i na "Lotnisko Michałków" proszę.
    Jesteśmy tam może w 20 min.

    Tego dnia (nocy?) widoczność była niesamowita, księżyc porażał swym blaskiem, gwiazdy świeciły a duże Airbusy przecinały co rusz niebo. Zimno, ale to nic, wschód słońca...

    Przygarnia mnie stróż, rad z wizyty gościa (pozdrawiam!!!) Pokazuje mi samoloty, hangar i w ogóle.
    Magia jest wszędzie. Herbata smakuje lepiej.

    Ranek

    Ekipa Pyrlandii wstaje... ja bym się z chęcią położył, ale jestem tu po coś, przybyłem by spełnić misję, czekałem na to tak długo...

    9:00 gwar i szum nasilają się, chyba wszyscy już wstali.
    Jem śniadanie, jajecznica i dwie buły.
    - Czy powinienem tyle jeść przed pierwszym skokiem? Naprawdę dobre żal by było gdyby to wyleciało ;-)

    Żółta kaczka przybyła

    Wbijam się na śliczną salkę z kombinezonami i spadochronami.
    Pogoda boska!
    Odliczam czas - już się nie mogę doczekać, o dziwo... niema emocji. Co jest ze mną? Czy to zmęczenie, czy głupota? Gdzie są odczucia, emocje, adrenalina? Taki stan REM tylko na jawie... hmm.

    Niebieski, kombinezon - mój
    Stylowy czepek - Mój
    Gogle - moje ;-)


    Madzioor pomaga mi z uprzężą. Przyjemne to nie powiem (hihi).

    W około gwar szum, dzieci, owczarek niemiecki o aparycji najlepszego kumpla.
    Idziemy do żółtego turbolota, siadamy... to się nie dzieje na prawdę.

    1 2 3

    Spadochroniarstwo

    Sonda

    Jaką koszulkę chciałbyś?






    zobacz inne sondy

    Reklama

    Copyright © 2000-2008 Kazimierz Pawłowski | kontakt | współpraca | reklama
    design engine