Z lawinami na wyścigi cz. 2
Cała akcja trwała około pięciu godzin. Przy Siklawicy byli o sie-demnastej. Dłuższą chwilę odpoczywali przy szałasie w Strażyskiej. - Rękawice miałem przetarte, solidne goreteksowe spodnie wyglądały jak mokra szmata - mówi Józek - deska zdarta kompletnie.
Zrobiło się ciemno, doliną w dół jechałem jak pijany - wspomina dalej. - Wsiadając do taksówki, miałem jakieś zwidy, wydawało mi się, że kot wskakuje do auta.
- To był potężny wysiłek, do dzisiaj bolą mnie łydki - mówi Eryk nazajutrz po zjeździe. - Kirkorem mogę zjeżdżać codziennie - dodaje - ale do Szczerby na desce już się nie wybiorę.
Obaj snowbordziści mają na swoim koncie różne ekstremalne zjazdy górskie na desce, m.in. z Kopy Kondrackiej, Szpiglasowej Przełęczy i Rysów. - To, co zrobiliśmy wczoraj, jest najtrudniejszą freerajdową trasą w Tatrach, pokonaną na desce snowboardowej - twierdzi Eryk.
***
Szczerba - jak podaje Władysław Cywiński w tomie pierwszym swojego przewodnika po Tatrach - to szeroka, u-kształtna przełęcz miedzy Giewontem a Długim Giewontem, wys. 1823 m. Na północ spada z niej olbrzymi Żleb Szczerby. Ma on ok. 500 metrów różnicy wzniesień. Żle-bem prowadzi droga wspinaczkowa o trudnościach III.
"Sensacją ostatnich lat - pisał Cywiński w roku 1994 - był nar-ciarski zjazd tym żlebem, z ominięciem jego górnej części prawą de-presją zachodniej ściany Długiego Giewontu. Wyczynu tego dokonał za-kopiański ski-ekstremalista Piotr Konopka". Dodajmy dla precyzji - 17 kwietnia 1988 r. - Byłem rekonwalescentem po ciężkiej żółtaczce, podejście tak mnie zmęczyło - wspomina Konopka - że dwie godziny le-żałem na szczycie, żeby założyć narty.
Po piętnastu latach życie dopisało kolejny wyczyn, tym razem w wy-konaniu ekstremalistów snowboardowych.
Na zdjęciu: Eryk Gajewski na desce snowbordowej w Żlebie Szczerby
AUTOR: Marek Grocholski
Fot.: Józek Gąsienica Gładczan
EXPLORER
Tel.604-504-347
www.explorer.zakopane.pl
zorba@topr.zakopane.pl
1 2














