Strict Standards: mktime(): You should be using the time() function instead in /home/users/rafting/public_html/4risk/_class_/Wiadomosci__Kategorie.class.php5 on line 447

Strict Standards: mktime(): You should be using the time() function instead in /home/users/rafting/public_html/4risk/_class_/Wiadomosci__Kategorie.class.php5 on line 110

Strict Standards: mktime(): You should be using the time() function instead in /home/users/rafting/public_html/4risk/_class_/Strony__Sondy.class.php5 on line 220

Strict Standards: mktime(): You should be using the time() function instead in /home/users/rafting/public_html/4risk/_class_/Strony__Sondy.class.php5 on line 220

Strict Standards: mktime(): You should be using the time() function instead in /home/users/rafting/public_html/4risk/_class_/Strony__Sondy.class.php5 on line 220
Nurkowanie - MRU – nurkowanie w zalanych bunkrach
4Risk

Odwiedzona przez Ciebie strona internetowa korzysta z tzw. cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zamknij komunikat.

Strona główna » Woda » Nurkowanie » MRU – nurkowanie w zalanych bunkrach

MRU – nurkowanie w zalanych bunkrach

Ciemno, zimno i do domu daleko…. Poprawka – totalnie ciemno, bardzo wilgotno i chłodno, a do domu, czyli na powierzchnię wyjątkowo długa droga – 40 m pod powierzchnią ziemi, kilka kilometrów plątaniny korytarzy i do tego kilkaset metrów pod wodą w całkowicie zalanych tunelach. Tak – perspektywa zanurkowania w zalanych odcinkach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego była wyjątkowo kusząca…



Pewnego słonecznego dnia zadzwonił Marcin z taką właśnie propozycją. Koncepcja ta wydawała się tak samo emocjonująca jak i prawie niewykonalna do wykonania. Do tej pory zaledwie dwie ekipy dostały pozwolenie na nurkowanie w tym miejscu, do tego wszelkie zawiłości logistyczne takiego przedsięwzięcia sprawiały, że perspektywa przeprowadzenia nurkowania była naprawdę odległa. Dla chcącego jednak nic (no prawie nic) trudnego. Sprawca całego zamieszania, czyli Marcin naprawdę się spisał. Udało się dostać wszelkie niezbędne pozwolenia, zebrać dostępne plany i materiały i już właściwie można było planować penetrację zalanych korytarzy pohitlerowskich bunkrów.

Międzyrzecki Rejon Umocniony to gigantyczny system fortyfikacji wojennych wybudowanych przez Niemców w latach 1934-1945 ulokowany w ramionach rzek Odry i Warty celem ochrony berlińskiego kierunku operacyjnego. Według przedwojennych niemieckich strategów miało to stanowić zamknięcie tzw. Bramy Lubuskiej i tym samym zatrzymać ewentualny front wschodni przed wkroczeniem do Niemiec. Na odcinku blisko 100 km umieszczono kilkadziesiąt różnego przeznaczenia obiektów bojowych, w tym ponad 35 km podziemnych korytarzy znajdujących się 15-40 m pod ziemią. Stanowi to tym samych drugi co do wielkości (zaraz po francuskiej linii Maginota), a według niektórych klasyfikacji największy na świecie obiekt tego typu. Co niezwykłe według pierwotnych planów system ten był ukończony zaledwie w 30%.

MRU jak na swoje czasy był niezwykłym przedsięwzięciem inżynieryjnym. System posiadał poziemną kolej z dworcami, stosowne uzbrojenie przeciwpancerne, pola przeciwczołgowe, podziemne kaponiery obronne, zaplecze socjalne niezbędne do długotrwałej walki. Część obiektów posiada dwie kondygnacje, a w strategicznych miejscach zastosowano ściany o odporności klasy A czyli 3,5 m żelbetu i 600 mm pancerza. Do tego dochodzi niezbędny system odwadniający i działający do dziś wentylacji grawitacyjnej. Całość naprawdę robi wrażenie, aż trudno uwierzyć, że obiekt bronił się niecałe 3 dni. Gdy 1945 wojska radzieckie zdobyły ten teren Rosjanie „czyścili” wszystko co było możliwe, a część obiektów zniszczono. Spowodowało to prawdopodobnie uszkodzenie części systemu odwadniającego powodując zalanie części korytarzy, stwarzając tym samym dla nas możliwość przeprowadzenia ekscytującego nurkowania.

Nasz plan zakładał penetrację zalanych korytarzy znajdujących się w okolicach dworca Nordpol, gdzie rozbiliśmy obóz. Oznaczało to zejście szybem około 40 m pod ziemię a następnie z całym sprzętem przejście 6 km. Na szczęście w dniu wyprawy okazało się, że mamy możliwość wejścia w innym bunkrze z powodu wycięcia stalowego wejścia do niego przez złomiarzy (w tym miejscu serdecznie ich pozdrawiamy ;)). Jednak coś za coś. Droga była krótsza, jednak z dłuższym dojściem do głównego tunelu z czyhającymi nas niespodziankami. Fragmentami tunel był zalany do ponad 40 cm, zapiaszczony, zagruzowany. Nawet pod cienką warstwą wody niesposób było dojrzeć otwarte studzienki odwadniające, których lepiej było unikać. Tym samym transport całego szpeju nurkowego na wózkach i plecach nie należał do najłatwiejszych wycieczek, jednak wszyscy byliśmy wystarczająco zmotywowani.



Po około 1,5 godziny marszu dotarliśmy na miejsce. Rozbiliśmy obóz, krótka przerwa i klarowanie sprzętu – w końcu nie ma na co czekać. Plan nurkowania był już ustalony dużo wcześniej teraz została tylko jego realizacja. Przed nami w tym miejscu z pewnością byli już inni nurkowie – świadczy o tym chociażby poręczówka rozpięta w znacznej części tuneli. Niemniej jednak świadomość, że należymy do naprawdę niewielkiego grona osób, które tam dotarły jest bardzo pociągająca. Widoczność okazała się zaskakująco dobra, na poziomie 8- 10m, temperatura wody 9 st. Oczywiście cały czas trzeba było się mocno pilnować, gdyż najdrobniejszy niewłaściwy ruch powodował spadek wizury do zera. Korytarze były większości puste, pozostały jedynie drobne elementy drewniane. Nurkowanie zakończone 100% sukcesem. Każdego kto wyszedł z wody banan na twarzy, mimo pioruńskiego zmęczenia, nie opuszczał do końca dnia. Tym razem Bursztynowej Komnaty nie udało się zlokalizować, ale może następnym razem się uda…;)

Na koniec pozostał powrót na powierzchnię. Droga powrotna okazała się stosunkowo „strawna”. Chyba każdy już był na tyle zmęczony, że chciał jak najszybciej zobaczyć światło słoneczne. Na całe szczęście w ekipie po za osobami nurkującymi byli obecni także Maciek i Felek, którzy jak mogli wspierali brygadę nurkującą, w tym nosili ciężki sprzęt. Bez nich wyprawa byłaby niemożliwa. W podziemnej eskapadzie wzięli udział: Marcin Wróblewski, Damian Batory, Piotrek Biel, Grzesiek, Piotrek Archman, Marcin Wróblewski, Felek. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się zrealizować w tym składzie jeszcze niejedno ciekawe nurkowanie. W końcu plany już się snują..

Piotr Archman
Samo Dno

Nurkowanie MRU

Gdzie uprawiać:

  • ! Geronimo - wyprawy w nieznane - Organizujemy imprezy ekstremalne, wyjazdy firmowe, wyprawy w najdalsze zakątki świata i najbardziej zakręcone pomysły.
  • U-DIVE - Nurkowanie
  • Open Event - Zorganizujemy dla Twojej firmy szkolenie, konferencje, spotkanie, piknik, event, w dowolnym miejscu w kraju i na świecie. Zapewniamy indywidualne podejście doradztwo, pomoc w urzeczywistnieniu Twoich wizji i kompleksową realizacje założonego celu.
  • Biuro Podróży ECOTRAVEL - Biuro Podroży z Krakowa oferujące niezwykłe imprezy związane również z sportami ekstremalnymi.


Copyright © 2000-2016 Kazimierz Pawłowski | kontakt | współpraca | partnerzy | reklama
design ivento - dedykowane systemy cms identyfikacja wizualna