4Risk
  • KONKURS WAKACYJNY

  • Subskrypcja

    Podaj adres email:

    wypisz


    Add to Google

    Strona główna » Wyprawy » Mahrab » Relacja

    Relacja

    Po kilku tygodniach planowania, organizowania i przygotowywania, w nocy z 31 października na 1 listopada AD 2006 Grzegorz Probola, Tomasz Kempa, Marta Ogonek oraz pisząca te słowa Sylwia Wołos, wyruszyli na Expedycję Mahrab 2006. Ponieważ szczegóły dotyczące trasy, wyprawy oraz uczestników będą dostępne na oficjalnej stronie Expedycji Mahrab 2006, będę tutaj relacjonować najciekawsze z wydarzeń towarzyszących nam w trasie oraz podczas zwiedzania Maroka.

    1 listopada 2006. Dzień 1.
    O 2.40 udaje nam się wyruszyć w drogę. O 4.30 docieramy do przejścia granicznego w Chyżnem. Nocna jazda przebiega spokojnie, przez Słowację przejeżdżamy w godzinach bardzo porannych, zatrzymując się jedynie pod Bratysławą, aby uzupełnić zapasy i spróbować po raz pierwszy naprawić wycieraczki. Okazało się bowiem przy pierwszej okazji, że ten mały szczegół umknął naszej uwadze w ferworze przygotowań do wyjazdu. Jednakże ten mały szczegół podczas deszczu szybko urósł w naszych oczach do problemu sporych rozmiarów, przeszkadzając nam w komfortowym i szybkim pokonywaniu trasy.
    Deszcz na Słowacji jest jednak przejściowy, tak więc ruszamy przez Austrię do Niemiec. Cały czas poruszamy się autostradami, podziwiając jedynie krajobrazy z okien samochodu. W tym miejscu należy się krótkie sprostowanie � krajobrazy podziwiają osoby zajmujące się w określonej chwili prowadzeniem i pilotowaniem, ponieważ pasażerowie intensywnie zdobywają informacje na temat miejsc docelowych z przewodników Pascala, albo odsypiają. Poza tym, całe auto z wyjątkiem jedynie przedniej szyby, oklejone jest logami naszych partnerów, tak więc podziwianie widoków z pozycji pasażerów jest utrudnione. Wielogodzinna jazda bez możliwości gapienia się przez okno, sprzyja kreatywnemu myśleniu (w niektórych przypadkach przynajmniej na początku), tak więc nie możemy narzekać na nudę.

    Przez Niemcy przejeżdżamy szybko, obawiając się ciążących nad nami chmur. Około godziny 16-tej, zatrzymujemy się na godzinę w Rosenheim odwiedzając dziadków Marty. Ponownie w trasę ruszamy już z poważnymi obawami co do nieubłaganie nadciągających opadów. I tak już poszukiwanie zjazdu na autostradę odbywa się w strugach deszczu. Po raz kolejny próbujemy wyczarować efektywny sposób na ściąganie niechcianych kropelek z przedniej szyby, ale mimo całej kreatywności i dobrych chęci, sznurki na wycieraczkach stają się jedynie tematem dowcipów, a nie rozwiązaniem problemu. Problem rozwiązuje się sam po około 3 godzinach, kiedy przestaje padać.

    Przekraczamy kolejną niezauważalna granicę- pozostałości po nie zjednoczonej kiedyś Europie i nocą przejeżdżamy przez Alpy Włoskie, podziwiając głównie architekturę niezliczonych tuneli i jeszcze większą ilość ostrych zakrętów. Prowadząc na zmianę jedziemy już ponad 24 godziny, kiedy nad ranem dojeżdżamy do Francji.

    1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

    Wyprawy - Mahrab

    Sonda

    Narty vs. Snowboard






    zobacz inne sondy

    Reklama

    Copyright © 2000-2008 Kazimierz Pawłowski | kontakt | współpraca | reklama
    design engine